Dojechaliśmy. Taylor i Alex wyszli pierwsi z samochodu. Ja wciąż trzymałam płytę w ręku i czułam niepewność.
- To twoje marzenie, zrób to - powiedziałam do siebie, schowałam demo i wyszłam z samochodu - raz kozi śmierć
Nic nie odpowiedzieli. Ruszyli w stronę drzwi, a za nimi ja. Taylor zadzwonił dzwonkiem. Po kilku chwilach słychać było dźwięk otwieranych drzwi. Oczywiście musiał otworzyć tata.
- Tak - było widać, że tata znowu nie jest w humorze - co się stało, wychyliłam się z chłopaków - Natalia co się dzieję
- Nazywam się Taylor Ston, jestem szefem Hollywood Records, a to Alex Martin, menadżer. Chcielibyśmy z panem i pańską żoną porozmawiać o państwa córce.
- Jeśli coś zrobiła to na pewno da się to jakoś załatwić
- Zrobiła, ale to nic złego. Lecz na odwrót. Możemy porozmawiać.
- Dobrze, proszę wejść - tata wszedł do salonu a zanim my - to o co chodzi.
- Kto przyszedł ?- zawołała mama z chodząc po schodach - co to za panowie, kochanie.
- Nie wiem. Chcą nam powiedzieć o Natali. Węc słuchamy.
- Zacznijmy od początku. Przyjechaliśmy do Polski by znaleźć, kogoś innego ...
I zaczęło się, Taylor zaczął tłumaczyć co tu robią, czym się zajmują i tak dalej. Potem Alex opowiedział im o mnie. Gdy mówił im o moich marzeniach, głosie, płycie widziałam, że mama była inna niż zawsze, niebyła szczęśliwa tylko " zbita z tropu ", a tata trudno mi było zobaczyć jaki ma wyraz twarzy ale nic nie widziałam. Pod koniec rozmowy wszyscy się pożegnali i wyszli. Podbiegłam do okna w salonie i patrzyłam jak samochód odjeżdża. Rodzice weszli do środka.
- Nawet nie proś nas byśmy się zgodzili, nasza odpowiedz to, nie - powiedział tata, nie mogłam uwierzyć.
- Ale
- Proszę nie dyskutuj - przerwał mi - nawet gdybyśmy się zgodzili to co potem, wyjdzie płyta, zaczniesz zawalać szkołę, pewnie każą ci wyjechać z kraju, a w ogóle ty się na tym nie znasz
- Nauczę się - wtrąciłam - nauczą mnie, szkołę da się załatwić i jak dobrze pamiętam sam mi mówiłeś, żebym wyjechałam za granicę by żyło mi się lepiej
- Prze ciesz to drugi koniec świata Natalia ! - krzyknął na mnie, rzadko to robił, ale nie, nie pozwolę by teraz miał rację
- Dlaczego mi to robisz ! - czułam ,że zaraz nie wytrzymam
- Dla ciebie. Zawsze robię wszystko dla ciebie. Niemów że czegoś ci brakuję, masz wszystko, czego jeszcze od nas oczekujesz.
- Byście wreszcie pozwolić mi zrobić to co ja chcę ! Zawsze jestem kochaną córeczką, która nie sprawia wam żadnych kłopotów ! Robię to co chcecie. Dlaczego nie pozwolisz mi zrobić coś dla mnie. Mam dosyć tego, że zawsze mam być cicha, dlaczego nie mogę puścić muzyki na maxa, tylko zawsze muszę słuchać jej na słuchawkach bo ty tak chcesz, czemu nie mogę się spotykać się z kolegami, dlaczego
- Dosyć ! - teraz mam przechlapane - marsz do pokoju!
-Nie! - nigdy, jeśli chodzi o moje marzenia - czemu zawsze taki jesteś !
- Natalia przestań
- Nie ! Nie chcę przestawać, zamierzam walczyć o moje marzenia !
- Proszę cię idź na górę
- Czemu zawsze taki jesteś gdy rozmawiały o mojej przyszłości ! No powiedz to wreszcie!
- Bo nie chce wierzyć, że nie jesteś już mała ! - powiedział wreszcie, zatkało mnie
- To zawsze o to chodziło. Jak możesz być taki egoistą - zaczęły do oczu nabierać mi się łzy - ale powiedz mi jedno. Czy kiedykolwiek wiedziałeś co chcę robić, co kocham, co jest moim marzeniem.
Przez chwilę zapadła cisza
- Nie. Nigdy nie wiedziałem - przyznał to
- Wiedziałam. Powiem ci coś jesteś fatalnym ojcem ! - weszłam szybko do korytarza, włożyłam buty i wyszłam z domu trzaskając drzwiami i rozpłakałam się, wyszłam z osiedla i szłam średnio oświetlonym chodnikiem. Wiedziałam zawsze, że nie wiedział jakie są moje marzenia ale i tak zabolało. Wsiadłam w autobus, który właśnie przyjechał. Nie wiedziałam co teraz zrobić, gdzie jadę, czułam się roztrzaskana.
Rodzice:
- Natalia - krzyknąłem
- Kochacie, czekaj, nie idź za nią. Ona tego teraz potrzebuje. Musi rozładować emocje. Dziś dużo się stało - zauważyłam, że posmutniał - nic jej nie będzie. To Natalia ona zawsze robi to co uważa z słuszne, tak ją nauczyliśmy.
- Nie rozumiesz. Widziałaś jej wyraz twarzy, była zdruzgotana. Nigdy nie widziałem jej takiej. Jak mogłem dopuścić do tego. Jak mogłem to powiedzieć. Muszę ją znaleźć i to już
- Dobrze, pojadę z tobą
Natalia:
Wysiadłam z autobusu. I stanęłam na przystanku i rozejrzałam się czy nikogo nie było na ulicy i nikogo nie było. Byłam sama i zebrałam całą wściekłość w sobie i krzyknęłam
- AAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, czemu taki jesteś ! Nienawidzę cię! - opadłam na kolana i zaczęłam płakać bez opamiętania - czemu nie może się coś udać po mojej myśli.
Wstałam i ruszyłam na wprost. Po paru krokach zorientowałam się gdzie jestem. Park do którego przychodziłam z tatą jak byłam malutka. Zabierał mnie na spacery a potem szliśmy na duży plac zabaw. I właśnie kierowałam się w jego kierunku. I oto one. Miejsce w które zabierał mnie tata, które razem lubiliśmy. Usiadłam na huśtawce i zaczęłam wspominać. Jak tata mnie na niej kołysał, jak wchodził ze mną do zjeżdżalni bo się bałam. Czemu się to wszystko zmieniło. Dlaczego nie jest jak dawniej. Odepchnęłam się od ziemi i zaczęłam się huśtać. Pociągając nosem. Mogłam pomyśleć by wziąć coś na siebie, może ,że niebyło już śniegu to nadal było zimno. W pewnym momencie usłyszałam coś. Wołanie. Co raz wyraźniejsze.
- Natalia - rozpoznałam głos, tata - tu jesteś, tak się martwiłem
- Tata co tu robisz - byłam zdziwiona, że znalazł ją tu taj - skąd wiedziałeś, że tu będę.
- Po prostu wiedziałem - podniósł mnie z huśtawki i przytulił - Przepraszam cię. Proszę wybaczysz mi?
- Tak i ja cię też przepraszam
- Nie masz za co miałaś rację, po prosu się boję, że cię stracę ale chce ci to wynagrodzić zgadzam się możesz zacząć spełniać swoje marzenie
- Chyba chciałeś powiedzieć, że my się zgadzamy, ale mamy jeden warunek córeczko. To my chcemy cię pierwsi cię usłyszeć
- Da się załatwić - uśmiechnęłam się i ich przytuliłam
To miało się zacząć. Nie mogłam się przestać uśmiechać
- No dobrze. Wracajmy już
- Dobrze - odpowiedziałyśmy z mamą razem
Było inaczej niż się spodziewałam. Wracaliśmy w innych humorach. Wszyscy się śmiali, uśmiechali i rozmawialiśmy jak dawno nie rozmawialiśmy. Czułam się szczęśliwa. Wyjęłam telefon i napisałam do Alex'a " Rodzice się zgodzili ''. Po minucie odpisał " Szykuj się bo zaczyna się twoja największa podróż w twoim życiu ''.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz