wtorek, 29 marca 2016

Rozdział 17 On


W poprzednim rozdziale :

Odwróciłam się na pięcie i miałam zamiar iść przed siebie ,tylko przeszkodziła mi jedna rzecz a raczej osoba. No ja nie mogę zawszę muszę na kogoś wpaść. To na pewno nie była kobieta bo ta osoba miała dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Po woli podniosłam głowę ...

Teraz :

... i zobaczyłam twarz chłopaka. Wygląda na dwadzieścia lat, ma brązowe włosy i niesamowite zielone oczy, piękne rysy twarzy. Mój wzrok zjeżdża na ubiór chłopaka, czarna bluzka, czarna skórzana kurtka, czarne rurki i vans'y. Wpatrywanie w chłopaka przerywa mi jego głos.
  - Wszystko ok? - boże jaki on ma melodyjny głos.
  - Taaak - czy ja naprawdę się zająkałam.
  - Gdzie tak się śpieszyłaś, że mnie nie zauważyłaś? -pyta z zadziornym uśmieszkiem.
  - Po prostu nie zauważyłam cię, bo byłam zapatrzona w uroki tego miejsca - machnęłam ręką pokazując centrum.
  - Oooooo więc turystka? - uniósł brwi do góry w geście pytającym.
  - Tak jakby - to dziwne, że nie wie kim jestem, ale nawet przyjemnie, że ktoś nie piszczy na mój widok.
  -  Nie chcę się narzucać ,ale może chciałabyś bym cię oprowadził ?
  - Naprawdę ? Mógłbyś?
  - Jasne, mam teraz czas wolny - uśmiechnął się do mnie, a ja poczułam jak nogi mi miękną - a tak po za tym jestem Jorge - podał mi rękę i co teraz nie chcę, żeby się dowiedział kim jestem.
  - Miło mi - no dobra wybrnęłam i uścisnęłam  jego dłoń.
  - Było by fajnie gdybyś też mi powiedziała swoje imię - cholera po mnie
  - Musisz je znać?
  - Było by fajnie, no ale nie zmuszam - uf upiekło mi się - no dobra choć pozwiedzać.
Po godzinie zwiedziłam już całe miasto i teraz byliśmy w przepięknym parku. Dowiedziałam się o Jorge kilku rzeczy, pochodzi z Meksyku, ma młodszego brata, ma dziewczynę i przyjechał tu w sprawie pracy. Jest naprawdę radosnym człowiekiem, chyba już sto razy doprowadził mnie do śmiechu. Bardzo dobrze czuje się w jego towarzystwie, nie zważając uwagi na to że znam go prawie godzinę. Właśnie przechodziliśmy obok budki z shake'ami więc postanowiliśmy coś wypić.
  - Poproszę shake'a o smaku mango - powiedział do sprzedawcy - a dla pani ? - zwrócił się teraz do mnie.
  - Śmietankowy poproszę - uśmiechnęłam się do chłopaka.
  - Śmietankowy.
Chłopak zapłacił i już po chwili mieliśmy nasze napoje. Ruszyliśmy jedną z alejek parku.
  - Więc może wreszcie mi opowiesz coś o sobie? - zapytał, a ja się zaśmiałam.
 
  - Dowiesz się w swoim czasie
  - Serio - spojrzał na mnie poważnie - dobijesz mnie kiedyś kobieto - zaczął się śmiać z bezradności - aż tak bardzo nie chcesz, żebym cię poznał.
  - Gdybyś wiedział jak bardzo bym chciała ale nie mogę - powiedziałam szeptem i westchnęłam.
  - Mówiłaś coś? - zapytał
  - Nie tylko - i tu mi przerwał dzwoniący telefon, mój boże dziękuję, że mnie ratujesz - przepraszam cię muszę odebrać - kiwnął głową a ja odebrałam.
  - Natalia gdzie jesteś, powinnaś teraz odpoczywać - jak zawsze opiekuńczy Alex
  - Zaraz będę, nie przejmuj się wyszłam pozwiedzać.
  - Dobrze tylko już wracaj.
  - Ok - i rozłączyłam się.
  - Musisz wracać - zapytał a raczej stwierdził nagle Jorge
  - Tak i wiesz, że nieładnie podsłuchiwać.
  - Wiem ale sądziłem, że czegoś się dowiem a tu nic - zrobił smutną minę
  - No dobra muszę się zbierać - podeszłam do niego i przytuliłam się, pachniał nieziemsko - pa - miałam już odchodzić gdy zatrzymał mnie łapiąc za moją rękę.
  - Nie chcesz, żebym cię odprowadził - zapytał a na jego twarzy mogłam wyczytać nadzieje
  - Nie i tak już dużo dla mnie dziś zrobiłeś - uśmiechnęłam się do niego i teraz zrozumiałam o co mu chodzi - no wiesz - i uderzyłam go w ramie - chcesz mnie odprowadzić tyko żeby dowiedzieć się czegoś o mnie.
  - Kurde, dobra jesteś. Ale naprawdę nie chcesz?
  - Nie naprawdę. Więc pa - odwróciłam się  i zaczęłam się oddalać gdy usłyszałam za sobą jak krzyczy do mnie.
  - Kiedyś się jeszcze spotkamy ? - uśmiechnęłam się na to pytanie.
  - Jeśli przeznaczenie tego będzie chciało to tak - odkrzyknęłam
  - To od dziś zaczynam wieżyc w przeznaczenie - zaśmiałam się i znowu ruszyłam w stronę hotelu.
Po 10 minutach byłam już w swoim pokoju hotelowym i rzuciłam się na łóżko. Leżąc tak przypomniałam sobie dzisiejszy dzień i uśmiechnęłam się sama do siebie. Naprawdę chciałabym go znowu spotkać. I nie wiadomo kiedy zasnęłam.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz