niedziela, 4 października 2015

Rozdział 9 Pożegnanie

 - Boże - krzyknęłam na siebie - głupia walizka, czemu akurat dziś musiała się zepsuć
 - Natalia - usłyszałam głos mamy - wszystko w porządku - zobaczyła pękniętą walizkę - nawet dobrze ,że się zepsuła
 - Czemy ? Teraz nie mam w co się spakować
 - Myślałaś ,że puszczę cię do Ameryki ze starą walizką, - wyminęła mnie - po tym jak się zgodziliśmy z twoim tatą na to wszystko, postanowiłam ją kupić.
Wyjęła walizkę.
 - Mamo nie musiałaś.
 - Przestań - ruszyła w stronę schodów - zacznij się pakować, masz jeszcze 8 godzin.
 - Ok - weszłam do pokoju - pomyśl Natalia, musisz wziąć najpotrzebniejsze rzeczy - powiedziałam do siebie, otworzyłam wszystkie szuflady i zaczęłam wybierać ubrania, po tym spakowałam kosmetyki i na koniec trampki. Spojrzałam na telefon, jedna wiadomość od Vanessy " Mogę przyjechać na lotnisko i się z tobą spotkać ''. Czemu się mnie pyta, to oczywiste ,że chcę, odpisałam  " Oczywiście ". Zobaczyłam ,która jest godzina, zostało 6 godzin. Zaraz muszę wychodzić. Zamknęłam walizkę, miałam zamiar zamknąć drzwi ale coś mi nie pozwoliło na to. Odłożyłam walizkę na podłogę i powoli weszłam znowu do pokoju. Poczułam się dziwnie. Nie wiem jak to opisać. Zobaczyłam przed sobą młodszą mnie ,malującą ścianę na różowy kolor, popatrzyłam się w stronę łóżka, zobaczyłam 12letnią mnie, z niebieską kokardką w plątaną we włosy, przyklejałam plakaty moich idoli. Odwróciłam się w stronę lustra, ujrzałam mnie malującą się kosmetykami mamy. Poczułam ,że pęka mi serce i poleciały mi łzy .
Wiem powinnam się cieszyć ,że zaraz wyjeżdżam i się cieszę ,ale będzie mi brakować tego domu.
 - Natalia przyjechali - krzyknęła mama z dołu.
 - Już idę - otarłam łzy spojrzałam ostatni raz w lustro, wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Włożyłam buty i wyszłam przywitać się z Alex'em . Gdy od razu zobaczył mnie uśmiechną się od ucha do ucha.
 - Gotowa na największą podróż swojego życia - przytulił mnie na powitanie
 - Nawet nie wiesz od jak dawna
 - Ok możemy ruszać - wyszła na zewnątrz mama
 - No to ruszamy - przytaknął Alex
Alex usiadł za kierownicę, mama zajęła miejsce z przodu a ja z tyłu. Alex i mama rozmawiali o szczegółach lotu a ja w tym czasie zapoznawałam się z mapą LA. Już się nie mogłam doczekać kiedy wylądujemy a nawet jeszcze nie wsiadłam do samolotu. Po 30 minutach byliśmy na lotnisku. Wchodząc na lotnisko zobaczyły mnie dziewczyny. Też je zobaczyłam, szybko zerknęłam na godzinę Alex zauważył to i pokazał mi ręką ,że mogę iść. Tak zrobiłam.
 - Dobra dziewczyny zaraz każda ma samolot ,ale chcę szybko powiedzieć ,że cieszę się ,że mam takie przyjaciółki - powiedziała Allison
 - No właśnie - poparła ją Magie
 - Ej, dziewczyny przecież się nie roztajemy się na zawsze, tylko na jakiś czas - wtrąciła Tina
 - Dokładnie, my lecimy do Londynu a wy do Ameryki, to jest tak daleko dla naszej przyjaźni - Sara
 - A w razie co mamy internet - stwierdziła Mathie
 - Będzie mi was brakować, chodźcie - powiedziałam i przytuliłyśmy się wszystkie.
 - Natalia - usłyszałam znajomy głos, odwróciłam się od dziewczyn i zobaczyłam ją - Natalia! - krzyknęła i zaczęła biec w moja stronę, przytuliła się do mnie.
 - Vanessa, jesteś tu !
 - Chciałam się pożegnać
 - Oh. Moja siostrzyczko młodsza
 - Raczej już nią nie jestem. Żadna kuzynka nie zostawia kuzynki samej - posmutniała. Przypomniałam sobie naszą kłótnię z ponad roku. Dopiero teraz ją widzę - tak bardzo się przepraszam.
 - Zapomnijmy o tym. Cieszę się ,że tu jesteś.
 - Nie mogło mnie tu zabraknąć, tak się cieszę ,że ci się udało
 - Natalia - przerwał nam Alex - zaraz mamy samolot, musimy już iść.
 - No to życz mi powodzenia siostrzyczko - przytuliłam się do niej
 - Zawsze będziesz moją siostrą, nawet jeśli jesteśmy kuzynkami, obiecuję
 - Pa - powiedziałam do wszystkich.
 - A zemną się nie pożegnasz - powiedział tata
 - Tato, będę za tobą tęsknić i za tobą też mamo. Jesteście najwspanialszymi rodzicami - przytuliłam się do nich.
 - Musisz już iść kochanie - powiedziała mama. Ostatni raz się przytuliłam do nich i poszłam do Alex ,który czekał przy wejściu do samolotu. Doszłam do niego i podał mi bilet, pierwszy podał bilet do sprawdzenia stewardessie, przyszła kolej na mnie, podałam pani bilet. Sprawdziła mój dowód osobisty, spojrzała się na mnie by potwierdzić czy to na pewno ja jestem na zdjęciu. Gdy chciała mi go podać usłyszałam tatę który krzyknął do mnie.
 - Spełnij swoje marzenie ! - uśmiechnęłam się do niego i wzięłam bilet. Weszłam do wejścia i poszłam za Alex'em.
Minęło 30 minut odkąd samolot wystartował. To się działo na prawdę. Wcześniej to do mnie nie docierało ale teraz wiedziałam ,że to się działo. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam oddalającą się Warszawę. Telefon mi zapiszczał, dostałam wiadomość od dziewczyn "Wyleciałyśmy".  Spochmurniałam i odwróciłam się do okna. Wiedziałam ,że wszystko się zmieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz